Już połowa kwietnia ! Czas płynie nieubłaganie... śnieg w większości się stopił, a w niektórych miejscach nawet wtopił w tło ciemnego asfaltu. Póki co panuje tu przedwiośnie i wreszcie można zobaczyć,co skrywał pod sobą lód(w wielu przypadkach nie jest to zbyt przyjemny widok). Upadki i poślizgnięcia na szczęście już nam nie grożą, a przede wszystkim mi (pobiłam chyba rekord w spektakularnym lądowaniu na glebie). Dobrze, że chociaż świeci codziennie słońce i dodaje otuchy w oczekiwaniu na prawdziwe ciepło.
Dawno nic nie pisałam, a wypadałoby wspomnieć o świętach. Wszystko było, jak trzeba i zgodnie z Tradycją. Może tylko potrawy były inne niż zazwyczaj, ale w końcu każdy z nas zrobił to na co miał ochotę i wszyscy byli zadowoleni. Zaprosiliśmy też kilkoro znajomych Rosjan i to był chyba pierwszy raz, kiedy spędziłam za stołem 11 h... Miło nam minął ten świąteczny czas; na wspólnym gotowaniu, objadaniu i leniuchowaniu. Rosyjska Pascha ma być w okolicy 5 maja i w sklepach można kupić już czekoladowe kurczaki i barwniki do jajek (my tradycyjnie, ale tez z braku innej opcji, barwiliśmy jajka w cebuli i burakach)
Ta ryba to mintaj - u nas wcale nie najtańsza, zresztą ryby ogólnie nie są tanie w Polsce. W każdym razie mintaj jest dobry, a tutaj kosztuje 6 zł/kg więc był na święta. Okazało się jednak, że popełniliśmy małe faux pas przed naszymi rosyjskimi gośćmi - oni kupują mintaja dla kotów....
Z racji tego, że wiodę ostatnio żywot dość spokojny, a może to tutejsza rzeczywistość w jakimś sensie mi spowszedniała, nie mam za wielu tematów do ''prezentacji", będzie więc o obrazkach i budynkach.
Odwiedziłam niedawno Tomskie Muzeum Sztuki. Zachęcona bardzo ładną i przejrzystą stroną internetową udałam się w jedną z niedziel do nobliwego gmachu. Tam ku mojemu miłemu zaskoczeniu - mnóstwo ludzi, szczególnie rodziców z dziećmi. Tak, i tu doszła moda na różnego rodzaju programy muzealne dla dzieci, które w ciekawy sposób łączą naukę z kształceniem poczucia estetyki (jej, brzmi patetycznie). Jako studentka nie musiałam płacić za bilet, więc dodatkowo ucieszyło to mój portfel. Niestety później nie było tak fajnie. Przede wszystkim rozczarowała mnie ilość <dzieł sztuki> (te nawiasy nie mają charakteru pejoratywnego) Wszelkie przesłanki wskazywały, że spędzę tam co najmniej 2 h, no ale okazało się, że muzeum oferuje zwiedzającym 2 piętra o niezbyt dużej powierzchni Mówiąc krótko: szału nie było. Obrazki jakie tam wiszą, namalowane zostały głównie przez rodzimych artystów, trafił się również Polak. Tematyka też raczej lokalna: a to pejzaż Ałtaju, a to tajga albo portrety notabli - większość obrazów pochodziła z XIX w. Zdarzyło się a i owszem trochę ikon i nawet śmieszne rzeźby z czasów radzieckich. Był reprezentacyjny komplet gżelskiej porcelany , czy piękne naczynia z Chochłomy. Tak czy siak nie byłam usatysfakcjonowana. Nawet czasowa wystawa grafik z zachodniej Europy (brzmi dostojnie) nie sprawiła mi wielkiej radości. Wyszłam z jakimś poczuciem współczucia dla tutejszych miłośników sztuki (nie lubię tego sformułowania), że rzadko sprowadzają im jakieś zachodnie highlighty, czy po prostu coś nowszego, bardziej aktualnego. Dopełnieniem mojego rozczarowania było zachowanie jednej z pracujących w muzeum pań. W korytarzu przy wejściu stało kilka szklanych witryn, w których wyeksponowane były m.in. pamiątki z Tomska, katalogi muzealne czy monografie poszczególnych artystów. Spodobała mi się tomskowa torba płócienna i chciałam ją kupić. Obok witryn stało biurko, a za nim siedziała pani, która coś tam czytała - mówię więc grzecznie, że chcę kupić tę torbę, a ona mi odpowiada, że dziś jest niedziela i że ona nie pracuje................Oprócz niej, siedziała jeszcze przy innym biurku inna kobieta i bynajmniej nie była to pani kasjerka. Aaa i były tam jeszcze dwie panie ochroniarki....
Bawi mnie ten obraz, a szczególnie te fikuśna poza!
Znów motyw kąpieli
Rozczuliły mnie te zwierzątka ! (lata 60 XX w)
W tej sali miałam poczucie, że wszystkie portrety patrzą na mnie z wyższością, tą swoją rosyjską dumą.
No dobra, teraz trochę wspomnianej w tytule <arkitekczer> Zamieściłam już wcześniej kilka zdjęć drewnianych domków, tak bardzo charakterystycznych dla Tomska, więc teraz namiastka architektury nowszej, dla ogólnego wyobrażenia, jak wygląda miasto na Syberii.
Gmach wspomnianego muzeum (zapomniałam zrobić foto z bliska ;/)
Ponoć jedna z najdroższych restauracji w mieście, wizytował tu Czechow (jego pomnik stoi w pobliżu)
dramatyczny teatr <dramy>
Nie to nie plecy Lenina, ale widok na prospekt Lenina (ciągnie się przez 5 km i jest reprezentacyjną ulicą Tomska)
Tu chyba znajduje się jakaś władza...
...a w mniej więcej takich blokach mieszkają Iwany Iwanowycze
mrzonki o szklanych domach
A to plac Kirowa - po sąsiedzku
No i mój faworyt ! Siedziba jakiegoś banku. Pierwsza budowla jaką ujrzały moje oczy w tym mieście. Początkowo przerażała mnie ta bryła, ale teraz wywołuje mój uśmiech i stała się mi bardziej swojska. Ach te wielkie ni to filary ni kolumny ;)
Tak - mieszkamy w dzielnicy o nazwie Sawiecki Rajon
;)
Nasz akademik
A na koniec kapka street artu:
Homerów Simpsonów jest kilku !
Johnny wyszedł uroczo





























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz